Harry stał tak cały czas
w tych drzwiach i się nam przyglądał. Nie zanosiło się na to aby
miał zamiar opuścić mój pokój co mnie bardzo zdenerwowało.
Jakby nie patrzeć to nie znajdowaliśmy się w zbyt komfortowej
sytuacji.
-Kurwa będziesz tu tak
stał do cholery?! Wypieprzaj stąd ale już! - Krzyknąłem w jego
stronę przy okazji przykrywając Caroline, która nadal była w
samej bieliźnie. Zupełnie nie spodziewałem się takiej reakcji
Harryego na to wszystko. Brunet jednak zamiast opuścić
pomieszczenie podszedł do nas i mocno złapał dziewczynę za rękę.
-Idziesz że mną. -
Warknął i pociągnął ja tak, że ta spadła z łóżka. Teraz to
ja również wstałem i po chwili patrzyliśmy na siebie prawie
zabijając się wzrokiem.
-Możesz ją puścić? -
Spytałem "najmilej" jak tylko w tej chwili potrafiłem.
-Na pewno ty nie będziesz
mi mówił co mam robić! Jesteście ze sobą zaledwie ponad tydzień
a ty co? Już próbowałeś ją przelecieć!
-Ciebie te akurat powinno
to gówno obchodzić! Nasze życie więc robimy co chcemy a teraz
zostaw ją!
-A jednak obchodzi !
-A w ryj byś nie
chciał?! - Już podnosiłem do góry rękę jednak Caroline mnie
powstrzymała.
-Co tutaj się dzieje
co?! - Do pokoju wpadł wściekły Liam a za nim reszta. Wszyscy z
dezorientacją przyglądali nam się.
-Nic takiego. Po prostu
muszę porozmawiać z Caroline i tyle. - Powiedział Styles po czym
wziął moją bluzę, która po chwili znalazła się na jej
ramionach i wyszedł ciągnąć ją za sobą. Chciałem się z nim
dalej kłócić ale zielonooka dała mi znak abym został w pokoju.
Tak też również uczyniłem.
-Wynocha mi stąd!-
warknąłem w stronę reszty . Wszyscy posłusznie zaczęli opuszczać
mój pokój a gdy za ostatnim z nich zamknęły się drzwi z ogromnym
impetem walnąłem pięścią w ścianę. Poczułem ból i ujrzałem
krew spływającą mi po dłoni która przy okazji pobrudziła mi mój
jasny dywan.
-Kurwa - Przeklnąłem
po raz kolejny i skierowałem swoje kroki w stronę łazienki.
.Oczami Caroline.
-Czyś ty oszalał!? Czy
ci już do reszty odbiło?! - Stałam tylko w tej samej bluzie na
samym środku pokoju Hazzy i darłam się na niego. Byłam wściekła
że tak się zachował i wcale nie rozumiałam jego zachowania.
-Nie widzisz że on chce
cię wykorzystać?! Ile jesteście razem?!
-Co ty pierdzielisz? To
TWÓJ przyjaciel, znasz go od bardzo dawna i wiesz jaki jest. Dobrze
wiesz że nigdy by mnie nie skrzywdził!
-Chcę cię chronić! nie
rozumiesz tego?
-Chronić? Niby kurna
jak?!
-Nie pozwolę żebyś
później tego żałowała. Jesteś dla mnie bardzo ważna i pragnę
tylko twojego szczęścia. Nie kochasz go jeszcze a prawie poszliście
do łóżka. Nie chciałem żebyś później poczuła się jak
dziwka. - Stałam i patrzyłam się w te tak znajome mi oczy. Oczy
mojego najlepszego przyjaciela. Cały czas nie mogłam uwierzyć że
powiedział takie coś. Poczułam pierwszą łzę która spłynęła
po moim policzku.
-Szkoda że nie
pomyślałeś o tym rok temu- Powiedziałam smutnym głosem i powoli
wyszłam z jego pokoju. Harry nawet się nie ruszył z miejsca. Było
mi z tego powodu przykro lecz jednocześnie poczułam ulgę bo nie
miałam ochoty dłużej z nim rozmawiać. W drodze do swojego pokoju
na szczęście nikogo nie spotkałam. Zamknęłam drzwi na klucz i
usiadłam na łóżku. Czułam się jakbym się rozpadła na tysiąc
kawałeczków. Cały czas zastanawiałam się co będzie teraz z
naszą przyjaźnią. Przecież Harry nigdy tak się nie zachowywał a
przede wszystkim nigdy by mi czegoś takiego nie powiedział.
Przynajmniej do tej pory tak cały czas myślałam. Zaczęłam powoli
sobie analizować od kiedy to wszystko się zaczęło. Po chwili
uświadomiłam sobie, że przyczyną tego jest mój związek z
Niallem. To od wtedy zaczęły się nasze kłótnie z Hazzą . A może
on się boi że przez to nasza ucierpi? Z pewnością będę musiała
z nim porozmawiać o tym. Lecz najpierw stwierdziłam że wypadałoby
się jakoś przynajmniej ubrać. Poczłapałam więc do garderoby i
wygrzebałam z niej w miarę luźną piżamkę. Z ubraniami w rękach
udałam się do swojej łazienki aby najpierw wziąć gorącą kąpiel
i przemyśleć o czym miałabym z nim porozmawiać.
.Oczami Harry'ego.
Siedziałem na dole na
tarasie na ogromnej kanapie i tępo wpatrywałem się w okrągły
księżyc. Myślałem o tym co się wydarzyło niecałą godzinę
temu. Poniosło mnie i to za bardzo ale jak zobaczyłem ich razem w
dwuznacznej pozycji nie wytrzymałem. I to wcale nie tak, że nie
chciałem ich szczęścia. Kibicowałem im żeby się układało i
zależało i cieszyłem się tym, że są razem. Sam siebie nie
rozumiałem w tej chwili. Nie rozumiałem również swoich uczuć
względem brunetki. Od dziecka się przyjaźniliśmy i zawsze
wszystko było w porządku aż do czasu kiedy ona nie związała się
z Niallem. Nie wiedziałem co mi się stało od tego czasu ale
wiedziałem, że muszę się ogarnąć. Nie chciałem stracić tak
świetnego kumpla a tym bardziej tak cudownej przyjaciółki.
Uważałem i cały czas uważam, że trafiła naprawdę na świetnego
chłopaka. Westchnąłem głęboko myśląc jak po raz kolejny
przeprosić i załagodzić sytuację.
-Znowu zjebałeś Styles.-
Mruknąłem sam do siebie.
-Nie prawda. - Na te słowa
szybko odwróciłem głowę i ujrzałem w świetle księżyca twarz
blondyna. Podszedł do mnie i usiadł obok.
-Prawda. Jestem
beznadziejny. - Mówiąc to ukryłem twarz w dłoniach.
-Harry przyznam ci że to
co zrobiłeś było bezczelne i chamskie. Na początku tak, byłem
wściekły na ciebie ale później spróbowałem postawić się w
twojej sytuacji. Przyjaźnicie się z Caroline i jest ona dla ciebie
zajebiście ważna. Ty tylko próbujesz ja chronić. Ale uwierz mi,
że na pewno jej nie skrzywdzę, ponieważ ją kocham. - Podniosłem
głowę i spojrzałem na niego. Mówił to wszystko z takim spokojem.
No tak, cały Horan. Ja na jego miejscu już dawno bym sobie
przywalił a on jeszcze mówi, że mnie rozumie.
-Wiem, że ją kochasz.
Naprawdę cię uwielbiam stary i wierzę, że będziesz dla niej
bardzo dobry. Może po prostu muszę się przyzwyczaić, że moja
mała Carol ma w końcu faceta i nie jest już tą małą dziewczynką
o którą trzeba ciągle dbać. I przepraszam cię za wszystko.
Obiecuję, że to się już nigdy nie powtórzy.
-To wszystko już okej? -
Spytał wyciągając dłoń w moją stronę.
-Zgoda. - Przytaknąłem i
mimo woli uśmiechnąłem się do niego.
-Idź już spać, jutro
rano jedziemy i nie zadręczaj się tą sytuacją już. - Po tych
słowach poklepał mnie po ramieniu i skierował swoje kroki w stronę
domu.
-Niall? - Zawołałem go
gdy już prawie przekraczał próg.
-Tak?
-Następnym razem
zamykajcie drzwi na klucz. - Zaśmiałem się i puściłem mu oko.
Ujrzałem szeroki uśmiech na jego twarzy i już po chwili zniknął
mi z oczu.
. Oczami Caroline.
Ledwo wyszłam z toalety,
usłyszałam ciche pukanie do drzwi. Niepewnie otworzyłam je a jak
ujrzałam kto się za nimi znajduje odetchnęłam z ulgą. Moim oczom
ukazał się mój chłopak . Zdziwiło mnie tylko to że był ubrany
w same bokserki. Uniosłam do góry jedną brew i spojrzałam się
pytająco.
-No co? Chyba nie myślisz,
że ostatnią noc przed naszym wyjazdem pozwoliłbym ci spać samej
co?
-E no nie wiem?
-No to teraz już wiesz a
więc się przesuń jestem zmęczony.- Blondyn wepchnął mi się do
pokoju i od razu rzucił na moje łóżko, które pod jego ciężarem
wydało cichy jęk. Zaśmiałam się tylko i ponownie zamykając
drzwi na klucz dołączyłam do chłopaka. Wślizgnęłam się pod
moją mięciutką kołderkę i wtuliłam w nagi tors Horana. Poczułam
zapach jego cudownych perfum i poczułam jak mi się w głowie
zakręciło. Chłopak złożył pocałunek na moich ustach i
delikatnie przejechał ręką po moim ramieniu.
-Niall?
-Yhym...
-Po prostu mnie przytul –
Cicho mruknęłam zamykając oczy.
****
No witam was kochani po tak długiej przerwie! Nie potrafię jednak porzucić tego bloga a co najważniejsze wróciła mi wena do pisania. Mam nadzieję, że nie zwątpiliście już we mnie i nadal będziecie go czytać! Kocham was na zawsze! To wy dajecie mi siłę <3
ps. kto z twittera niech podpisuje się nickiem swoim ;*
czytasz = komentujesz
love u all xx
love u all xx